Po kilkunastu
kursach dwoma quadami i kilku dniach, konstrukcja stała dumnie na lodzie.
Gdy rzeka zamarzła,
przeciągnęli kable i przymocowali je do największych drzew.
Kacper dla
bezpieczeństwa zawiązał cztery z nich, po dwa na główną i zapasową linę,
naciągali je quadem.
Na wiosnę zobaczymy
jak to się sprawdzi, oby lód nie zniszczył ich ciężkiej pracy.
Domek po drugiej
stronie wymagał kilku napraw, zabezpieczyli okno deskami i usunęli rupiecie.
W sypialni leżały
szkielety, ponieważ prościej było wybić przerębel niż dokopać się do ziemi,
urządzili byłym mieszkańcom pogrzeb nad rzeką.
Można było teraz
jechać do wymarzonego warsztatu.
Na miejscu Zeńka
oszalała z radości siedząc w ciepłej wannie a Kacper nie mógł wyjść z warsztatu
od razu planując budowę nowego quada na bazie istniejących samochodów
elektrycznych.
Nie miał jeszcze
części od samochodu, tego poszuka wiosną ale samo projektowanie sprawiało mu
frajdę.
Dopiero kilka dni
później poszli do bazy, żeby ją zwiedzić, w między czasie Tonek zapełnił im
mięsem zamrażarki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz